Sesje buduarowefotografiaW buduarzeGaleriaNiezwykłe sesje fotograficzneZdjecia
naglowek

Opinie naszych klientek


Ta sesja była dla mnie pomieszaniem wszystkiego. Emocji, zabawy, obaw, a nawet lekkiego zdenerwowania. Ale też spełnienia dziewczęcych marzeń o firankach z rzęs. :-)) Były wielkie, gęste - cudne. I loki - wesołe i podskakujące. :-) Wcześniej nie bardzo lubiłam być fotografowaną. Ale poddałam się zupełnie Paniom. :-) Skrępowanie zniknęło od razu. Przez atmosferę, jaką stworzyły. Czułam się kimś niezwykłym. I te godziny spędzone w studio były niezwykłe. A oglądanie zdjęć znów przywołuje te emocje. :-)

Mela, lat 36, nauczycielka



W domu na wszystkich ścianach mam powieszone zdjęcia. Nie lubię obrazów, wole żywych ludzi przyłapanych w pewnej sekundzie ich życia.
Nigdy nie miałam jednak swoich zdjęć - zawsze uważałam, że źle wychodzę na fotografiach, że tu i ówdzie jestem za gruba, że mam okropną minę. Nie lubię się fotografować. Powiedziałabym nawet, że nienawidzę i unikam, jak mogę.
Kiedy w internecie znalazłam stronę wBuduarze.pl pomyślałam sobie, że odważę się na tę sesję, aby mieć chociaż jedno ładne zdjęcie na ścianę. Wróciłam z erotyczno-sentymentanym pakietem zdjęć, które z ogromną przyjemnością powiesiłam w sypialni ku uciesze mojego Mężczyzny.
Co najbardziej spodobało mi się podczas sesji? To, że po godzinie pozbyłam się stresu bycia fotografowaną. Podczas zdjęć zapanował luz i żarty, co pozwoliło mi bawić się byciem modelką, a nie meczyć przed obiektywem. Nie wstydziłam się nawet pokazać odrobiny pupy! I tego ostatniego zupełnie nie żałuję, bo fajnie jest mieć zdjęcia, które uruchamiają wyobraźnię naszego Mężczyzny...
Polecam taką sesję osobom, które uważają, że zawsze brzydko wyglądają na zdjęciach i tym, które nie akceptują swojego ciała. Naprawdę można je polubić i nabrać pewności siebie.

Monika, lat 40, dziennikarka



Sesja to przygoda, którą możesz sobie wyobrazić i zaplanować, a która i tak Cię zaskoczy. Poznałam swoje zalety i wady przed lustrem i w obiektywie już dawno. Zdawało mi się, że wiem jaka jestem, że się do tego zdystansowałam, a tu zaskoczenie...
Jesteś na sesji, dopieszczają Cię "tu i teraz", a potem oglądasz zdjęcia i oczom własnym nie wierzysz... Jest dobrze. Co ładne, naprawdę jest ładne; światło to "lubi" i na tym "gra". Jest się czym pochwalić. Zdaje Ci się, że masz coś do ukrycia. Tam tego nie chowają, zajmą się tobą tak, że z przyjemnością akceptujesz siebie. Gdy jesteś gotowa nie masz wad. Trochę cię malują, ale przede wszystkim maluje Ci się taki wyraz twarzy, do którego nie używa się kredek... To magia. :-)
Mi się podobało. Zaczarowali mnie na długi czas. I niech tak zostanie. Pozdrawiam cały Zespół,

Ania, lat 47, trener jeździectwa



Podniecenie, niepewność, podenerwowanie, ale i wielka ciekawość... Mieszane uczucia kłębiły się w mojej głowie przez kilka dni poprzedzających tę sesję. Dużo pytań i ogrom emocji. Czułam się jak nastolatka przed pierwszą randką...
I co ja mam na siebie włożyć?!? Co spakować? Jaką bieliznę? Czy ja w ogóle mam bieliznę godną obiektywu?! Pal licho majtki. Kapelusz. O! Schowam się pod kapeluszem.
Podniecenie sięgnęło zenitu. W studio… nastrój, profesjonalny make up, pełnia intymności i… relaks. Tak, relaks. Cudne, niespotykane na co dzień przeżycie. Wyjątkowe. I dopiero teraz... zobaczyłam siebie.

Elżbieta, lat 44, PR manager



Była to moja pierwsza profesjonalna sesja fotograficzna. Przed samą sesją trochę się obawiałam, ale już po wejściu do sali strach zamienił się w zaintrygowanie. Niezwykle podobał mi się moment metamorfozy, makijaż nadał mojej twarzy blask ale nie okazał się przytłaczający. Sama sesja, pozowanie było dla mnie wielkim przeżyciem, wspaniale poczułam się przed obiektywem aparatu. Pozbyłam się skrępowania, a gdy zobaczyłam zdjęcia, moja samoocena bardzo wzrosła. Polecam udział w takiej sesji, to zupełnie coś innego niż zwykłe pozowanie do zdjęcia. To przeżycie, które może często pomóc inaczej spojrzeć na siebie samą, a bogate i niebanalne wspomnienia pozostaną z pewnością na długo.

Justyna, lat 18, licealistka


Copyright © W Buduarze 2010  |